filmowo 2007-07-08 16:28:52

Chwilę mnie nie było. Ale mam doskonałe wytłumaczenie. Praca. A konkretnie służbowy wyjazd. Skarżyć się oczywiście nie będę, bo to zbrodnia by była. Wszak nie co dzień wybiera się człowiek do Karlovych Varów, a na tamtejszy filmowy festiwal to już w ogóle tylko raz w roku. Przyjemny był to wyjazd, intensywny i tylko pogoda trochę dała w kość. Ale podobno wszędzie dawała. A tak przynajmniej nie było pokusy, żeby w ogródkach knajp piwo czeskie pić, bądź karlowarskie wody lecznicze sączyć na deptaku. Siedziałem więc w kinie, jak pan Bóg przykazał, i filmy oglądałem. Żeby się specjalnie nie rozpisywać, to powiem tylko, że z czystym sumieniem polecam następujące pozycje (o ile będzie je w Polsce dane zobaczyć):

El camino de San Diego

Schroders wunderbare Welt

Mio fratello e figlio unico

Annie Leibovitz: Life Through a Lens

Bikur hatizmoret

A jak wróciłem, to żeby z rytmu się nie wybijać, obejrzałem... „Persepolis”. I bez dwóch zdań to świetny film jest. Doskonale zrobiony (wizualnie wiele scen poraża), zabawny, wzruszający i mądry. Satrapi udało się spojrzeć na własne dzieło z dystansu i bez sentymentów. Mając świadomość innej specyfiki filmowego medium nie miała litości dla kilku scen, dzięki czemu adaptacja ma zdecydowanie bardziej zwartą konstrukcję. Nie czuć tak bardzo nowelowości komiksowego pierwowzoru. I bardzo dobrze. Poza tym to film pełną gębą - ze świetnymi przejściami między scenami, efektownymi jazdami kamery, z bardzo umiejętnie wykorzystaną muzyką (Iron Maiden i „Eye of the Tiger”!). No i fajnie w dobie wszechobecnych animacji komputerowych przekonać się, że można jednak inaczej, bardziej „oldskulowo” a równie dobrze. Jeśli nie lepiej. Jeden z najlepszych filmów, jakie w tym roku widziałem i jedna z najlepszych adaptacji komiksów w historii. Poważnie.

Komentarze Komentarze [1]

» Archiwum



» O autorze


» Linki